You are currently viewing Dlaczego warto udać się do psychologa?

Dlaczego warto udać się do psychologa?

Dlaczego warto iść do psychologa?

„Wszyscy teraz chodzą do psychologa, a społeczeństwo i tak wydaje się coraz słabsze.”
„Naprawdę nie potrafisz sobie poradzić sama?”
„Ja nigdy nie byłam u psychologa – i jakoś dałam radę.”

Takie komentarze – zarówno z zewnątrz, jak i z własnej głowy – mogą pojawić się, gdy zaczynasz zastanawiać się nad skorzystaniem z pomocy specjalisty. Często słyszysz je podczas rodzinnych rozmów albo w chwilach, gdy szukasz dla siebie wsparcia.

Ale czy te przekonania naprawdę Cię wspierają?

Rozumiem intencje osób, które je wypowiadają. W ich oczach psycholog może wydawać się zbędny – skoro sami dali radę w trudnych momentach życia, to może każdy powinien. Wielu z nas od dziecka uczy się przecież samodzielności, wyciągania wniosków z porażek i podnoszenia się po upadkach. To wartościowe – ale nie wyklucza potrzeby pomocy.

Więc dlaczego miałbym pójść do psychologa? Czy to oznacza, że jestem słaby?

Nie. To oznacza, że jesteś gotowy spojrzeć na siebie głębiej.

Nie chodzi o to, aby psycholog „załatwił za Ciebie Twoje problemy”. Chodzi o to, że może stać się Twoim przewodnikiem – kimś, kto pomoże Ci lepiej zrozumieć siebie, podnieść jakość życia i wzmocnić Twoją samodzielność, a nie ją osłabić.

Wizyta u psychologa nie oznacza, że Twoje życie nagle stanie się wolne od problemów. Ale może sprawić, że:

  • zaczniesz lepiej rozumieć swoje emocje,

  • uświadomisz sobie mechanizmy obronne,

  • dostrzeżesz motywy swoich działań,

  • zauważysz opór, który wcześniej Cię blokował.

To wszystko prowadzi do jednego – świadomości. A z niej rodzi się wolność wyboru.

Jedno zdanie, które często wraca do mnie w myślach, brzmi:
„Uświadom sobie to, co nieuświadomione – wtedy zaczniesz podejmować decyzje z wolności.”

Problemy nadal będą się pojawiać. Ale Ty będziesz podejmować decyzje z większym spokojem i zrozumieniem siebie. I nagle zaczynasz dostrzegać, że Twoje życie nabiera sensu. Emocje nie znikają – ale już ich się nie boisz. Przestajesz z nimi walczyć. Zaczynasz je rozumieć.

Chciałabym zakończyć cytatem z filmu „Buntownik z wyboru”, w którym psycholog zwraca się do genialnego, ale zbuntowanego chłopaka. Ten fragment trafia w sedno:

 

Zapytany o sztukę, przytoczysz każdą napisaną na ten temat książkę.

Michał Anioł – dużo o nim wiesz. Dzieło życia, poglądy polityczne, relacje z papieżem, orientację seksualną. Ale nie możesz mi opisać zapachu Kaplicy Sykstyńskiej. Nigdy nie stałeś tam i nie patrzyłeś na to piękne sklepienie. Nie widziałeś go.

Gdybym Cię zapytał o kobiety, prawdopodobnie podałbyś mi całą listę upodobań. Ale nie opowiesz mi, jak to jest obudzić się obok kobiety i czuć się naprawdę szczęśliwym.

Twardziel z Ciebie. Jeśli zapytam Cię o wojnę, zacytujesz mi Szekspira:

„Znowu bitwa przed nami, przyjaciele moi.”

Ale nigdy nie byłeś na wojnie. Twój najlepszy przyjaciel nie umierał na Twoich kolanach, błagając Cię o pomoc.

Zapytany o miłość, zacytujesz sonet. Ale nigdy, patrząc na kobietę, nie czułeś się kompletnie bezbronny, ale równocześnie nieskończenie szczęśliwy. Jakby Bóg właśnie dla Ciebie zesłał anioła, który potrafi uratować Cię przed całym złem. I nie wiesz, jak to jest być jej aniołem. Kochać ją. Być dla niej zawsze, w każdej chwili – gdy umiera na raka. Nie wiesz, jak to jest spędzić dwa miesiące przy szpitalnym łóżku, trzymając jej rękę, kiedy lekarze widzą w Twoim spojrzeniu, że Ciebie godziny odwiedzin nie dotyczą.

Nic nie wiesz o prawdziwej stracie. Bo to się zdarza tylko jeśli kochasz kogoś bardziej niż samego siebie.

Jesteś sierotą, prawda? Myślisz, że ja od razu wiem, jak trudne było Twoje życie, bo przeczytałem „Oliviera Twista”? A może jednak pogadamy o Tobie. Kim jesteś?

Ale Ty tego nie chcesz. Przeraża Cię to, co mógłbyś powiedzieć.

 

Tak samo może być z Tobą i Twoimi emocjami. Możesz dużo o nich wiedzieć, ale czy naprawdę wiesz, co się w Tobie dzieje? Psycholog nie jest Twoim „ratownikiem”. To ktoś, kto poda Ci lustro – a Ty, odważnie, spojrzysz w nie głębiej.